Jak ten czas szybko leci! Mamy listopad a ja wracam do wycieczki, która odbyła się w lutym. To nie znaczy, że nie podobało mi się Muzeum, to zdjęcia wyszły kiepskie z powodu awarii aparatu, który nie wytrzymał wizyty na Kustomhead! Właściwie to wytrzymał, bo popsuł się następnego dnia. Dobra, zacznijmy od początku:
Dodatkowa atrakcja
Wizyta w muzeum na Zamku Topacz pojawiła się dość spontanicznie w naszym harmonogramie. We Wrocławiu pojawiliśmy się w sobotnie przedpołudnie z powodu Kustomhead w Hali Stulecia. Tutaj możecie przeczytać relację z tego wydarzenia.
O związkach Zamku z zabytkową motoryzacją słyszałem już wcześniej w kontekście wydarzenia Moto Classic Wrocław. Nie wiedziałem jednak, że obiekt ten jest tak blisko miasta i posiada całoroczne, czynne także w niedziele muzeum. Dobrym posunięciem było także wystawienie się na wspomnianym Kustomhead.

Skoro tak, to w niedzielę rano kupiliśmy bilety przez internet i w drodze do domu podjechaliśmy do muzeum. Zdziwiło mnie to, że można wjechać samochodem do samego serca obiektu i tam zaparkować. To mała rzecz, ale bardzo cieszy.

Jedno miejsce, kilka opcji
Na miejscu czas można spędzić wielorako. Jest gdzie pospacerować. A, że w lutym pogoda była bardzo dobra to obowiązkowo skorzystaliśmy z tej opcji. W bardziej spacerowych porach roku ten pomysł na pewno jest jeszcze lepszy.

Można też w ciekawie zaaranżowanej przestrzeni napić się kawy i kupić pamiątki. Wreszcie, można pozwiedzać samo muzeum gdzie zgromadzono kolekcję samochodów oraz motocykli. Wszystko to okraszone jest licznymi dodatkami z epoki takimi jak odzież, sprzęty rtv i agd, oraz inne mniejsze i większe przedmioty życia codziennego.
Są też w to wszystko wplecione scenki rodzajowe takie jak na przykład camping z Niewiadówką w roli głównej, lub fragment klasycznego domku letniskowego. Są także obiekty latające i pływające. Jest na czym oko zawiesić, chociaż graciarze i koneserzy, którzy już wszędzie byli i wszystko widzieli z całą pewnością w ekstazę nie wpadną.
Muzeum to „robią” nie tyle pojedyncze eksponaty, co większa całość. To co mamy przed wejściem, oraz te wszystkie detale, drobiazgi i scenki. To jakie wrażenie zrobią pokazane samochody jest już kwestią indywidualną. Zbiór jest ciekawy, ale bez zaskoczeń i uniesień. I całe szczęście bo mój aparat wyzionął ducha po wizycie na Kustomhead! Niestety zdjęcia musiałem robić telefonem, dlatego trzeba będzie muzeum odwiedzić raz jeszcze.
NieKiepskie Muzeum
Świat Według Kiepskich stał się ważną częścią Zamku Topacz. Jak? Niegdyś w tych murach mieścił się magazyn producenta telewizyjnego. Kiedy już opuszczali to miejsce zamiast pozbyć się scenografii z serialu zostawili je i tak powstała część poświęcona tej produkcji TV. W dużym skrócie rzecz biorąc tak właśnie było, nie kłamię!
W ten sposób ni stąd, ni zowąd natrafiamy wzrokiem na gablotę z ubraniami głównych bohaterów Kiepskich. A dalej znajdujemy znaną z telewizji kuchnię, „stołowy”, sypialnię, korytarz i oczywiście wychodek.
Wszystko to tworzy eklektyczną całość, która w efekcie daje nam miło spędzony czas. Jest gdzie pochodzić, jest co pooglądać i myślę, że będąc w okolicy warto tam wpaść. Kompaktowość obiektu sprawia, że nawet mając nieco mniej czasu można wszystko obejrzeć i pędzić dalej.
Podsumowując nie jest to miejsce do którego chciałbym jechać specjalnie z Warszawy. Ale będąc w okolicach Wrocławia warto odwiedzić. A jak ktoś miałby pomysł, żeby sobie taką wizytę wpleść w weekendowy wypad swoim zabytkiem czy inną motoryzacyjną zabawką to już w ogóle bajka!
Przejdźmy się
Scenka wiejska z wagą, R20tką, trójkołowym Junakiem i świnią, martwą oczywiście. W sensie sztuczną!
Jedna z replik Syreny Sport. Zakładam, że zrobioną w okresie boomu na ten prototyp.
E-Type w moim guście.
Istotną częścią muzeum są motocykle.
Mamy nawet kącik dentystyczny.
I kolejna scenka, tym razem punkt graniczny 1939.
Największe wrażenie zrobiła na mnie kolekcja Sokołów.
Cóż, też ubolewam nad brakiem aparatu podczas zwiedzania.
Znam kogoś kto uczestniczy w produkcji dokładnych replik. Ostatnio udało się nawet zrobić kosz.
Kształtowany wiatrem.
Najstarszych automobili nigdy za wiele, chociaż wiem, że często porywają mniej niż późniejsze konstrukcje.
Komplet kawowy Podkowa. A może herbaciany z mlekiem? Tak czy inaczej wspaniała rzecz!
Nie bez znaczenia jest też budynek w którym możemy oglądać eksponaty.
Doceniam również wystawienie takich rzeczy.
Sprzęt latający? Proszę spojrzeć w górę!
Na koniec Osa, czyli jeden z najpiękniejszych produkowanych w Polsce pojazdów.
Sprawdź także:
























