Kolejny rajd Turystyczno-nawigacyjny za nami. Tym razem ruszyliśmy do Rembertowa, żeby poznawać okolice Tarczyna. Był cmentarz, ksiądz i bezkresne sady. Do tego niezła pogoda, strzelanie do jabłek, upadłe dworki i liczne sadzawki. Nie zabrakło też etykiet od napojów i oczywiście fajnych samochodów.
Rembertów w Tarczynie
Zgodnie z tradycją i nazwą rajd musi się chociaż zacząć w Rembertowie. I tak też się stało tym razem. Tyle, że był to Rembertów pod Tarczynem. Całe szczęście łaskawi organizatorzy pozwolili trochę pospać ustalając godzinę odprawy na 10:45. Nieco ponad półgodzinny przelot trasą szybkiego ruchu i mogliśmy cieszyć się zamieszaniem pod cmentarzem gdzie znajdował się start imprezy.
Na szczęście ksiądz, który zjawił się na miejscu chyba nie miał problemu z tą sytuacją i wszyscy mogli spokojnie ustawić się do wyjazdu. Szybkie zadanie i już można ruszać w trasę. A ta prowadziła malowniczymi drogami wszelkiej jakości i materii przez górki i dołki głównie w otoczeniu sadów.
Były też zbiorniki wodne, w tym hodowla ryb w wodzie skażonej przemysłowo. Nie rozumiem, ale tak było, nie kłamię! Było także wielkie złomowisko, fabryka Pepsi i ruiny dawnych zakładów i dworków położonych przy lesie. Krótko mówiąc było wszystko co niezbędne dla udanej turystyki samochodowej.
Rajd
Itinerer w kilku miejscach wywołał w nas niepewność a w jednym dość mocno pogubił. Szczęście w nieszczęściu, że nie tylko nas i udało się jakoś wspólnie wjechać w odpowiednie miejsce, czyli prosto z asfaltu w szuter w poszukiwaniu przejazdu pod wiaduktem.
Poza tym trasa rozpisana całkiem przyjaźnie. No może z wyjątkiem zglebowanych i twardych jak beton wozów. Ale to standard, pewnie dlatego chyba takich nie było na starcie. Zadania trochę podchwytliwe. Zgadywaliśmy grecki wóz, który wyglądał jakby był zrobiony ze sklejki. Nie wiem co to jest i źle odpowiedziałem. Były też samochody prezydentów, tych bardziej byłych niż obecnych.
Zadanie zręcznościowe to strzelanie do jabłek z karabinku na przyssawki. Spoko pomysł w ładnym miejscu, chociaż jako mięsożerca nie popieram strzelania do zwierząt dla zabawy. A tym zdaje się zajmują się gospodarze owej miejscówki.
Próba sportowa zorganizowana została na małym placu gdzie standardowo popiszczałem oponami, ale starałem się pamiętać, żeby nagłymi manewrami nie zdemolować wnętrza samochodu i nie zabić psa na tylnej kanapie.
Samochody
Dopisała Fordowa reprezentacja i jak nigdy były aż trzy Escorty. MK 4 XR3 kabriolet z baranem i przelotowym, ale cichym wydechem i srebrne MK3 5d, które stanowiło idealne porównanie czym różni się od MK4, czyli mojego srebrnego 5d. Nie zabrakło też Taunusów w postaci dobrze znanego graciarzom 12m.
Ponadto oczywiście nie zabrakło Capri, tym razem sztuk dwa. Była to też okazja, żeby przywitać nową w okolicy Granadę kombi 2.8i. Z innej beczki był Ford Econovan, czyli produkowany w Hiroszimie mały dostawczak dostępny również jako Mazda Bongo, Kia Besta lub Nissan Vanette.
Oprócz tego wyróżniłbym tutaj Lancię Betę MonteCarlo z załogą w gustownych kombinezonach, uroczą Warszawę M20 i MG ze spanielem. Za spaniela właśnie!
Na koniec tradycyjne podziękowania i gratulacje za dobrą robotę dla organizatorów i wszystkich ludzi biorących udział w przygotowaniach i obsłudze imprezy!
Fotograficzny skrót:
Sprawdź także:




















