Przerywam milczenie, żeby wrócić do DMP Driftingowe Mistrzostwa Polski, konkretnie do pierwszej rundy, która odbyła się w dniach 27-28 czerwca.
Auto Tuning i klimatyzacja
A było tak: To była przedostatnia sobota podczas której mogłem popracować przy Taunusie przed trwającą właśnie dłuższą przerwą. Dlatego do Nadarzyna pojechałem w niedzielę. To była dokładnie ta rekordowo upalna niedziela.
Przypomniał mi się Ultrace na którym w 2024 roku prawie dostałem udaru. Sytuację ratowały zraszacze z wodą i hala w której odbywała się impreza towarzysząca „Auto Tuning Show”.
Mówiąc w skrócie, bo nie mam czasu: Targi z dużym potencjałem i słabą egzekucją. Widać stoiska większych firm, sporo czasu spędziłem oglądając narzędzia i wyposażenie warsztatów. Z drugiej strony ustawienie stoisk tworzyło labirynt przez który nie dotarłem do wszystkich z nielicznych stoisk. A wrażenie pustki na hali towarzyszyło nieustannie.
W tych warunkach jednak klimatyzowane pomieszczenie było atrakcją samą w sobie. Myślę, że jest tam spory potencjał do zrobienia solidniejszej i ciekawszej imprezy towarzyszącej do DMP.
Upalny Drift
Gwóźdź programu, czyli pierwsza runda Driftingowych Mistrzostw Polski na plus. W takim „sportowym” drifcie jestem laikiem. Nie znam ekip, kierowców, zasady ogólnie ogarniam. Czyli taki pół laik.
I powiem Wam, że to jest bardzo fajne wydarzenie. Widać prędkość i to jak maszyny się pięknie składają w zakrętach. Tutaj można już w trakcie dowolnego jednego przejazdu zobaczyć czym się różni profesjonalny drift od upalania beemy pod Lidlem. Chociaż to drugie też spoko, szczególnie jeśli to nie będzie beema.
Zawody można oglądać z trybuny, były jakieś dodatkowe atrakcje dla dzieci czy innych ludzi, których z jakiegoś powodu jazda bokiem nie interesuje.
Ale największa atrakcja to otwarty dostęp do parku maszyn. Przypomniały mi się wypady z Tatą na Rallycrossowe Mistrzostwa Europy w Autodrom Słomczyn. Na torze mocne fury robią swoje, a w paddocku można niemal dotknąć narzędzi, zapasowych części i chłonąć klimat otwartych na ludzi zawodów.
Obserwowanie pracy mechaników, rozebranych samochodów to jest najfajniejsze co może zobaczyć kibic na takich zawodach. Przynajmniej dla mnie. A do tego te różnice w zapleczu!
Od skromnych namiotów i zwykłych vanów z przyczepkami po profesjonalne zaplecza techniczne z TV na którym na żywo lecą zawody! Warto to zobaczyć na żywo. Tylko, żeby jeszcze nie było tak nieznośnie gorąco!
Także polecam zawody driftingowe także tym z Was, którzy nie interesują się tematem i nawet tym, którzy tak jak ja mają alergię na beemy. Jest tam dobry motorsportowy klimat!
PS. RiP na jakiś czas mocno wyhamuje tak jak moje garażowe działania. Są w życiu sprawy ważne i wazniejsze. Ale to tylko pauza. Już mam parę pomysłów na odświeżenie RiP i nadanie mu bardziej dla mnie satysfakcjonującej formy
MSK






































