Kiedy wszystko układa się idealnie nietrudno mówić o sukcesie. Gorzej, kiedy przeciwności losu próbują pokrzyżować plany. W ubiegłą sobotę pogoda nie zachęcała do aktywności na świeżym powietrzu. Jadąc na Łopuszańską do ostatniej chwili miałem wątpliwości czy ktoś tam w ogóle będzie. I Wiecie co? Byli!
Miłość do V8
Na imprezę urodzinową Inwestuj w Klasyka jakoś nigdy nie mogłem trafić pomimo szczerych chęci. W tym roku jednak wszystko ułożyło się idealnie. Wolna sobota, nowy obiektyw i oczywiście poczciwy escort miały złożyć się na idealny sposób spędzenia pierwszego dnia weekendu.
Niestety pogoda miała inne plany. Od rana było szaro i mokro. Ale dobra tam, jadę! Dopiero po drodze uświadomiłem sobie, że ja cisnę 33 letnim gratem o znikomej wartości, ale na miejscu spodziewam się samochodów z górnej kolekcjonerskiej półki. Ktoś tam w ogóle przyjedzie w taką pogodę?
Na miejscu okazało się, że miłość do V8 jest silniejsza od deszczu i zebrało się kilkadziesiąt rasowych amerykańskich wozów. Na placu zmieściłoby się znacznie więcej samochodów, ale przy tych okolicznościach przyrody nie ma na co narzekać.
Rozgrzać i osuszyć się można było w garażu Inwestuj w Klasyka w towarzystwie kilku bardzo fajnych amerykańskich mięśniaków. Organizator zgodnie z zapowiedziami przeprowadził też konkurs na najgłośniejszy wydech i palenie gumy.
Nie wiem kto okazał się najgłośniejszy, ale za wrażenia ogólne nagrodę przyznałbym białemu Chryslerowi 300, który fajnie brzmiał, elegancko strzelał i do tego pięknie się trząsł w rytym ośmiu cylindrów. Wynik 113 decybeli zdziwił nawet mierzącego, bo Chrysler wydawał się głośniejszy. Zresztą liczy się jakość a nie ilość.
Amerykańska motoryzacja
Przy okazji tego zlotu przypomniałem sobie, że chociaż moje motoryzacyjne zainteresowania nie zamykają się w wąskich ramach, to jednak kilkudziesięcioletnie amerykańskie samochody z V8 są na szczycie łańcucha pokarmowego.
Przy strzelającym z wydechu Chryslerze z lat 60 trudno się nie uśmiechać. A cudowny wiśniowy Buick budzi szacunek swoim wiekiem, ale też siłą i energią, którą dalej emanuje. Jest to też gatunek samochodów o których chyba każdy wie, że obecnie są całkowicie bez sensu. Ale jednocześnie każdy rozumie, że o to właśnie chodzi. Nie są praktyczne, tanie i łatwe. Ale dostarczają emocji i rozrywki jak żadne inne.
Mam też taką jedną małą radę. Jeżeli chcesz zainwestować w klasyka więcej niż równowartość jednej średniej krajowej, to sugeruję pojeździć przez jeden sezon po najróżniejszych imprezach motoryzacyjnych w swojej okolicy. Nic nie da takiego rozeznania w tym co Cię w motoryzacji naprawdę pociąga, jak osobiste doświadczenie. Na żywo wszystko wygląda inaczej niż w internecie. Inaczej też odbiera się samochód na wystawie statycznej a inaczej kiedy ten się porusza. Można go posłuchać, powąchać i ogólnie rzecz biorąc poczuć.
I chociaż umiem czerpać radość z prostych i małych rzeczy, to wiem dobrze, że samochodem ostatecznym i kompletnym jest dla mnie stare V8 z Detroit. Może kiedyś się uda.
Samochody
I to by było na tyle. Całą galerię z wydarzenia znajdziecie TUTAJ.
MSK
























