IV Rajd Klasyków i Plastików

Zimowy z założenia Rajd KiP w tym roku gościł uczestników wiosenną aurą. Sielanki jednak nie było, bo trasa była wymagająca dla nawigatorów, kierowców i samochodów. Do tego był to rajd architektonicznych i urbanistycznych kontrastów. Czyli wszystko było tak jak trzeba.

Rajd turystyczno nawigacyjny

Słoneczna, leniwa niedziela dla uczestników rajdu okazała się dniem wytężonej pracy intelektualnej. Już kilka minut po 10 rano zaczęło się masowe gubienie drogi, zawracanie, rozkładanie rąk i wypatrywanie różnych rzeczy w krzakach i na posesjach.

Piękna aura wygoniła chyba wszystkich z domów, dzięki czemu przejazd trasy został nieco utrudniony dużą ilością spacerowiczów i rowerzystów. Oni zaś mieli atrakcję w postaci dziwnie zachowujących się ludzi w dziwnych samochodach na uliczkach, którymi normalnie nikt nie jeździ.

IV Rajd KiP jak wszystkie wydarzenia spod znaku Klasyki i Plastiki był imprezą skierowaną dla wszystkich chętnych pobawić się w nawigację. Tutaj można bez kompleksów przyjechać dosłownie każdym wozem i już sam ten fakt w bardzo fajny sposób luzuje atmosferę.

Ponadto wprowadzenie dwóch odrębnych klas sprawia, że każdy może wybrać swój poziom trudności. Klasa turystyczna opiera się o podstawowy itinerer strzałkowy. Tutaj trzeba wykazać się głównie spostrzegawczością w odnajdowaniu ukrytych na trasie tablic z numerami i obiektami z karty ze zdjęciami. To wcale nie jest proste!

Dla bardziej zaawansowanych rajdowców jest klasa nawigacyjna. Tutaj organizatorzy wplatają w itinerer wszystko, co najgorsze. Są choinki, plany, róże wiatrów i sam nie wiem co jeszcze. Oczywiście w tej klasie także należy przykładać ogromną wagę do pytań i zadań. Nie myślcie sobie, że itinerer w turystyku jest prosty jak drut. Otóż nie jest.

Trasa – Wilanów stary i nowy

Trasa biegła ulicami Wilanowa. Zwiedzaliśmy tereny od Wisły przez rejony elektrociepłowni Siekierki po Wilanowskie stare i nowe osiedla w okolicach kosmicznej Świątyni Opatrzności Bożej aż po pola ciągnące się w stronę Powsina.

Mieliśmy więc okazję pojeździć po szutrach wśród starych domów i stert śmieci w krzakach, żeby niedługo potem sunąć kostką brukową wśród egzotycznych ambasad i wystawnych siedzib ambasadorów. Oglądaliśmy konie należące do PGNiG, żeby później przecierać oczy ze zdumienia na ilość SUVów i rond na ciasnych i całkowicie pozbawionych sensu uliczkach prestiżowego Wilanowa.

I właśnie te nowoczesne, ciasne niczym slumsy Pekinu uliczki dały nam chyba najbardziej w kość. Ukojeniem skołatanych od zbyt dużego natężenia ruchu samochodo-pieszo-rowerowego była meta na polu, które niedługo stanie się kolejnym osiedlem zaprojektowanym tak, by ludzie się tam podusili. Na razie można jeszcze wybiegać tam psa albo popatrzeć jak ludzie startują i lądują motolotniami.

Samochody na rajdzie

Oczywiście uczestnicząc w rajdzie, nie udało się zobaczyć wszystkich 60-kilku samochodów biorących udział w zabawie. To, co udało się złapać, było jednak w pełni satysfakcjonujące. Tutaj też były świetne kontrasty. Ford Capri MK I i współczesny Mustang. Albo terenowa MX-5 i Volvo 444.

Czekamy już na kolejny rajd organizowany przez KiP, a tymczasem zachęcam do odwiedzenia ich facebooka (TUTAJ) po więcej zdjęć i informacji. Wpadajcie też na ich stronę WWW, żeby zobaczyć kalendarium rajdów. TUTAJ znajdziecie albumy ze zdjęciami z rajdu przesłane przez organizatorów i uczestników. TUTAJ RiPowa galeria zdjęć.

MSK

PS.

Dziękuję za dyplom i do zobaczenia na następnych rajdach!

1 thought on “IV Rajd Klasyków i Plastików”

Możliwość komentowania jest wyłączona.