I Rajd Wielkanocny

Ze startami w rajdach nawigacyjnych mam ten problem, że boję się wysokiego poziomu itinerera na imprezach typowo nawigacyjnych, a z drugiej strony nie mam odpowiedniego samochodu, żeby startować w bardziej turystycznych imprezach dla pojazdów zabytkowych. Na szczęście trafiają się wydarzenia łączące charakter luźnych imprez „zabytkowych” z otwartą rocznikowo listą startową. Taki właśnie był I Rajd […]

Amatorzy na Hucie

Kiedy patrzymy na archiwalne zdjęcia budowanych na podjazdach Hot Rodów z nutką nostalgii myślimy, że kiedyś to było! A jeżeli jest nadal? I to tuż za rogiem?

Persona ma Grata

W tym roku ekipa Klasyków i Plastików  aktywizuje do nawigacji i turystyki samochodowej także właścicieli młodszych samochodów. W piękny czerwcowy weekend zebrali śmiałków nad Bzurę, gdzie wysokie trawy głaskały podwozia niestrudzonych Gratów, a gorące słońce wygrzewało blachy i plastiki.

Ślady na Szosie

III Rajd Ślady na Szosie przypomniał mi o dwóch rzeczach. Po pierwsze fajnie jest czasami wsiąść do samochodu i po prostu sobie pojeździć  tu i tam. Po drugie… Mam problem z dogadaniem się z KiPowym itinererem i trzeba coś z tym zrobić…

III Rajd KiP

Kiedyś uważałem, że rajdy nawigacyjne to głównie pretekst do pojeżdżenia sobie starym i dziwnym autem. Potem jednak zrozumiałem, że to nie jedyny aspekt tej zabawy. Ale dopiero możliwość startu współczesnym autem upewniła mnie w tym, że to nie rocznik wozu jest najważniejszy w tej zabawie.

Turystyczne Subaru

Do niedawna myślałem, że nie ma imprez samochodowych dla ludzi, których pasją nie jest motoryzacja. Za sprawą splotu zbiegów okoliczności trafiłem na takie wydarzenie i dostrzegłem w nim pewien sens.

Wyluzujmy

Styczeń to dobry czas na postanowienia których nie zrealizujemy i rewizję pewnych ważnych dla nas zagadnień. Ja dzięki grupie świrów z Kalifornii i Motoorkiestrze zrewidowałem swoje podejście do motoryzacji. Zatem dziś o drodze do wyluzowania pod batem prawa, ubezpieczeń i tych zagubionych hejterów.

X Festiwal Chaosu i Korozji

Podobno to były ostatnie Nity. Więcej nie będzie. Albo będą, ale inne. Jedni z tego powodu płaczą a inni mają to gdzieś. Ja natomiast wiem, że Festiwal Nitów i Korozji dla wielu ludzi z całej Polski stał się takim samym symbolem jesieni jak żółte liście i permanentna wilgoć.