Pięćdziesiątka Malucha

Fiat 126p przez ostatnie 50 lat przeszedł bardzo długą drogę. Od miłości przez nienawiść po głęboki sentyment. Był marzeniem i alternatywą dla rowerów, pociągów i PKSów. Potem stał się smutną koniecznością dla tych, których nie było stać na nic lepszego. Aż wreszcie przeistoczył się w zabawkę, motoryzacyjną ciekawostkę i obiekt hobby.

Droga Malucha

Wychowywałem się w czasach kiedy Maluchy można było dostać za kilka stówek. Była to raczej końcówka używania tych samochodów w roli pojazdów rodzinnych. Wiele małych Fiatów pełniło wówczas rolę pierwszego samochodu. Spora część była zajeżdżana i celowo niszczona na dość dużą skalę. Ale 126p były też liczne na rajdowych trasach. Zresztą na torach rallycrossowych też wtedy ich nie brakowało. 

Dzisiaj szczególnie te najstarsze egzemplarze stały się sympatycznymi zabaweczkami. Szczególnie pastelowe lakiery i chromowane dodatki ocieplają wizerunek samochodu, który miał być pojazdem miejskim, a u nas woził całe rodziny w często dalekie trasy, ciągał przyczepy campingowe i towarowe oraz startował w rajdach i wyścigach. To trochę jak używać klapek przez cały rok do chodzenia do pracy, w góry, biegania i na grzyby. No ale takie były czasy.

Impreza urodzinowa

Pięćdziesiątka poczciwego Malucha odbyła się na terenie Automobilklubu Polski na Warszawskim Bemowie. To fajny teren na tego typu wydarzenia, ale niestety niezbyt często gości miłośników samochodów. 

Infrastruktura została fajnie wykorzystana do zaprezentowania dużych ilości Maluchów na raz. Do tego pojawił się foodtruck i kilka stoisk z modelami, częściami do 126p i wszelakimi gadżetami. Najciekawszą atrakcją była jednak krótka i prosta próba sprawnościowa na której Maluchy mogły trochę poszaleć. Jak zawsze przy tej okazji podrzucam wszelkim organizatorom pomysł gymkhany. Ale nie tej znanej od Kena Blocka, tylko odmianę opisywaną przez Witolda Rychtera. 

Ale by była frajda gdyby jeszcze uruchomiono znajdującą się tam płytę poślizgową i okrąg. Mam nadzieję, że i takie weterańskie imprezy jeszcze kiedyś się odbędą na Bemowie. Takie próby były organizowane kilkanaście lat temu w ramach Warszawskiego Rajdu Pojazdów Zabytkowych i była to zarówno świetna zabawa dla uczestników jak i gapiów.

Godna emerytura

Wróćmy jednak do naszego jubilata. Pewnie wśród Was będą zarówno jego fani jak i przeciwnicy. Dzisiaj to motoryzacyjna ciekawostka choćby z uwagi na rozwiązania techniczne. Jakość i stylistykę tutaj pomińmy. Klimat zlotu to także sprawa indywidualna. Z jednej strony trzeba było pogodzić się ze zbyt głośną muzyką „dyskotekową”. Z drugiej wśród uczestników dało się dostrzec także fanów KSU. No bo Maluch tak jak kiedyś łączy ludzi z najróżniejszych środowisk. 

Za każdym razem kiedy widzę ładnego Malucha dostrzegam przede wszystkim jego długą drogę. Oczami wyobraźni widzę czteroosobową rodzinę z potężnym bagażem na dachu podążającą w upale na wakacje do Bułgarii. Albo chociaż nad polskie morze, która to droga kilkadziesiąt lat temu też była czasochłonnym wyzwaniem. 

I ten sam strudzony Maluch dzisiaj cieszy wypolerowanym lakierem, błyszczącymi chromami i czystym wnętrzem. Jest zabawką używaną od czasu do czasu i trzymaną w ciepłym garażu. Godna emerytura samochodu, który musiał robić o wiele więcej niż jego projektanci przewidzieli. I jest w 126p coś, co sprawia, że zestarzał się godniej niż 125p czy Polonez.

Może to kwestia unikatowego na dzisiejsze standardy rozmiaru? Może to ten silnik z tyłu? Lata po tym jak już nie musimy jeździć 126p ten samochodzik może znowu być po prostu zabawnym maluszkiem. Nie każdy tak dobrze się zestarzeje. 

A egzemplarze z bardzo długiego końca produkcji? No cóż, we mnie nie budzą już tak ciepłych uczuć, tutaj syndrom przestarzałego technicznie Poloneza jest już wyczuwalny. Ale z uwagi na wspomniane rozmiary i rozwiązania techniczne dzisiaj to dalej motoryzacyjne kuriozum budzące raczej uśmiech i sympatię.

Jeżdżenie nawet najmłodszym 126p na co dzień albo w długie trasy jest powszechnie traktowane jako wyczyn. Dlatego dbajcie o Maluchy, pielęgnujcie, ścigajcie się nimi i jeździcie na wycieczki. Dzisiaj już naprawdę nikt takich nie robi. I całe szczęście.

Pełną fotorelację ze zlotu znajdziecie TUTAJ

MSK