Przegląd RetroKulturalny 2.2

W dzisiejszym nieco spóźnionym przeglądzie uderzymy w nostalgiczne nuty. Pożegnamy się z nieocenionym Johnem Haynesem i ikoną Detroit by następnie przenieść się do Pomony na 70 GNRS i wyścig Gasserów, gdzie stawką jest broda. A to wszystko w rytm kapeli Flamestones.

Integralną częścią RetroKultury jest zachowanie od zapomnienia tego co nie wbiło się do głównego nurtu. Elementów popkultury i codziennego życia, które często nie są odpowiednio doceniane. Jeśli miałbym doszukiwać się w tym głębszego sensu, to wskazałbym jako jedną z motywacji do zachowywania starych przedmiotów i pamięci o dawnych czasach walkę z nieuchronnym przemijaniem. Śmiertelnością.

Czas jest jedną z tych sił, które najbardziej dają nam się we znaki, a którego to żywiołu nie potrafimy opanować. Wszystko w kiedyś się kończy, a my możemy tylko oddalać ten moment. Niestety nie zawsze jest to możliwe. W przypadku ludzi czas nie daje się oszukać.

Haynes

John Haynes dla wielu ludzi pewnie nie jest osobą znaną. Dlatego kilka dni po jego śmierci, która nastąpiła w wieku 80 lat warto przybliżyć jego sylwetkę. Zrobił dla nas i naszych maszyn całkiem sporo dzieląc się bezcenną wiedzą. 

Historia poradników technicznych dla amatorów Haynesa zaczęła się na dobre w 1966 roku kiedy to w nakładzie 3000 sztuk opublikowano podręcznik dla Austina Healeya. Przyjaciel Johna kupił taki wóz w stanie do remontu i panowie wzięli się za robotę. Haynes prowadził dokumentację fotograficzną poszczególnych etapów prac od rozbiórki do ponownego montażu. Jak widać po pierwszym nakładzie przygotowanie takiego poradnika dla mechaników amatorów było strzałem w dziesiątkę.

Obecnie pod nazwiskiem Haynes działa duże wydawnictwo techniczne, które może pochwalić się ponad 200 milionami sprzedanych książek. Składa się na to opis 300 modeli samochodów i 150 modeli jednośladów. Do tego wydawane są tytuły w stylu poradników technicznych na najróżniejsze tematy, od USS Enterprise ze Star Trecka, przez realne satelity telekomunikacyjne, po pojazdy na okazję apokalipsy zombie.

Dzięki Haynesowi nasze hobby stało się odrobinę łatwiejsze. Ciekawe jak wielu kierowców oszczędziło dzięki temu wydawnictwu sporo grosza na naprawach w warsztatach i jak wiele zabytkowych pojazdów wróciło na drogi?

Packard

Nieco inaczej rzecz się ma z przedmiotami. Weźmy budynki, które bardzo często z czasem stają się symbolami łączącymi ludzi z dawnymi czasami. Detroit, dawna stolica amerykańskiej motoryzacji jest tego idealnym przykładem. Jest też żywym pomnikiem. Jakim żywym, skoro miasto w dużej części składa się z ruin?

Thetrueaboutcars.com
Thetrueaboutcars.com

Detroit jako symbol wulgarnej, majestatycznej i buńczucznej motoryzacji popada w ruinę dokładnie tak jak motoryzacyjne wartości, które reprezentuje. I chociaż duże V8 dalej walczą o klientów, to dobrze wiemy, że jest to łabędzi śpiew głośnych i paliwożernych samochodów. Maszyn, które w mgnieniu oka mogą wyrwać się spod kontroli, mamiąc i prowokując wibracjami, dźwiękami i zapachami.

Charakterystyczny most łączący dwa budynki fabryki Packarda otwartej w 1903 roku stanowi jedną z bardziej znanych ikon Detroit. Niestety kilka tygodniu temu konstrukcja się zawaliła. Kto wie, może to stare duchy motoryzacji pogrążyły symbol minionych dobrych czasów na wieści o hybrydowych Challengerze i Mustangu?

Foxnews.com
Foxnews.com

GNRS

Ludzie odchodzą, stare budynki znikają ustępując miejsca nowym. Są jednak takie wydarzenia, które pozwalają chociaż na chwilę zatrzymać czas dając świadectwo tego co minione. Może to być The Race Of Gentleman, czyli swoista rekonstrukcja wyścigów po piasku z lat 20′ i 30′. Ale może to być o niebo dosłowniejszy łącznik z przeszłością.

Grand National Roadster Show to impreza poświęcona Hot Rodom. Nie, to zdecydowanie za mało powiedziane. GNRS, którego historia sięga roku 1949 to być możne najdłużej odbywająca się coroczna wystawa samochodów. To autostrada łącząca współczesność z początkami nurtu, który z czasem wyrósł na Kustom Kulture jakie znamy.

Owa impreza przez lata była i jest po dziś dzień świętem Hot Rodów i Customów. Na tegoroczną, jubileuszową edycję zawitał osobiście Majki z RustnFast, dlatego polecam zobaczyć jego zdjęcia z tej imprezy. Ale to co chciałem Wam tutaj przekazać, to świadomość, że historia Hot Rodów kręci się nieustannie od 70 lat! Za jakiś czas wrócę na RiP do tematu Grand National Roadster Show. Dajcie mi tylko trochę czasu na opracowanie materiału.

Kall Out Kings

Oddawanie czci historii przybiera niekiedy nieco mniej oczywiste formy. Weźmy za przykład projekt Kall Out Kings realizowany przez The Hoonigans. Pomysł był prosty, chodzi o to, żeby jeden z członków ekipy Hoonigan Media Machine rzucił wyzwanie znanej postaci ze światka amerykańskiej motoryzacji.

Na początek padło na Jona Chase, który wyzwał Mike’a Finnegana znanego z serii Roadkill (Motortrend). Wystarczającym powodem, żeby wspomnieć Wam o tym wydarzeniu jest fakt, że na dragstripie zmierzyły się dwa gassery na bazie Tri Five Chevys. Już tutaj, pomimo wielu rozwiązań technicznych znacznie wybiegających w przyszłość, mamy wystarczający poziom starej szkoły.

Jednak moją uwagę zwróciło coś zupełnie innego. Otóż można to i owo zarzucić i jednej i drugiej stronie tego pojedynku. Chociaż zarzucanie im kręcenia kasy na tym całym widowisku i budowanie samochodów na częściach od sponsorów jest żałosne. A Ty byś nie chciał mieć takich profitów za kawał dobrej medialnej roboty? Skoro to takie proste, do dzieła!

Zmierzając jednak do sedna, spodobało mi się to, że ludzie kojarzeni z mediów motoryzacyjnych rzucili sobie motoryzacyjne wyzwanie. Stara szkoła, czyli zakład, wyścig i rewanż. U nas pojedynki toczą się raczej na bicie piany, mądrzenie się i obrażanie wszystkich i wszystkiego w koło. Króluje miałkość. Niestety.

Nie mamy warunków, żeby dziennikarze, blogerzy i vlogerzy nagle zaczęli budować kilkuset konne Gassery i ścigali się na dragstripach (których u nas nie ma) w pojedynku o to, kto straci brodę. Ale chyba dobrze by było, żeby tzw motoryzacyjne autorytety w Polsce zaczęły pokazywać swoją wartość także w akcji. Zamiast się żałośnie, na poważnie lub nie wyszydzać, lepiej zrobić głupi zakład o to, kto pierwszy skończy wóz, albo kto zajmie lepszą pozycje na najbliższy KJSie. „Fejm” też się powinien zgodzić.

Wracając do Kall Out Kings – będzie rewanż. Ale tym razem przegrany nie zgoli zarostu. Stawka jest zupełnie inna, dużo poważniejsza. Przegrany wytatuuje sobie nazwę wozu przeciwnika. Stawiacie na Blasphemi czy Tri Five By Fire?

Surf

A na koniec muzyka. Otóż parę dni temu dostałem wiadomość od pewnego Dżentelmena z pytaniem czy chciałbym pokazać tutaj próbkę kapeli w której gra. No pewnie, że bym chciał. Tym bardziej, że to właśnie Surf Rock stanowi najlepszy podkład do dzisiejszego Przeglądu RK. Zanim przejdziemy do promo zespołu, kilka słów od nich:

Surf Rock to muzyczny artefakt lat 60tych, zapoczątkowany w USA wokół środowisk surferskich. Ostatni polski zespół grający ten nurt rock’n’rolla miał debiut w 1962 roku… Występ Flamestones to niewątpliwa okazja, by zobaczyć na żywo pierwszy, autentyczny zespół surfrockowy z Polski. Zaprezentują Wam tę muzykę ponownie, odmłodzoną po prawie 60 latach! Niezależnie od tego czy jesteście młodzi duchem i ciałem, czy młodzi już tylko duchem, na pewno poczujecie razem z nimi SURFERSKI FLOW minionego wieku…

MSK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *