Niedzielne rozpoczęcie

Powoli kończy się sezon na rozpoczęcia sezonu. Niedawno odwiedziłem inaugurujące sezon 2019 wydarzenie firmowane przez Youngtimer Warsaw. Czy wszystkie wozy były obniżone? Czy było coś oprócz BMW? Czy pogoda dopisała? Tego i wiele więcej dowiedziecie się z tekstu.

Wchodzimy

Muszę przyznać, że ekipa YW ma cela do pogody. W sobotę było mokro i zimno, za to w niedzielę od rana świeciło słońce skutecznie zacierając złe wrażenie z poprzedniego dnia. Skoro więc aura sprzyjała, podjechałem na pobliskie Bemowo wtaczając się  pod siedzibę Automobilklubu Polskiego zaraz za zabawnie podskakującym na hydraulicznym zawieszeniu Cadillaciem.

Koło 11 ruch był jeszcze mały, więc szybko wyskoczyłem z dwóch dyszek i udałem się na konkretny spacer po sporym placu AK Polskiego. Do dziś nie wiem dlaczego wystawione samochody były zgrupowane w dwóch oddalonych od siebie o kilkaset metrów strefach. Może chodziło o to, żeby idąc od głównego wejście zwiedzający nie stracili rezonu i nie zawrócili w połowie długiej drogi do sceny głównej?

Oglądamy

Pierwsze co musiał zobaczyć każdy odwiedzający rozpoczęcie sezonu to majestatyczny Oldsmobile Ninety Eight. Emerytowany ratownik medyczny z USA. Olds jak na rasowego Jankesa przystało imponował rozmiarami. Długość wozu, wielkość kogutów. Było to jedno z tych aut dla których warto było przyjść na Bemowo.

Cadillac Deville 83′ lowrider zrobił mały show na drodze wewnętrznej prowadzącej do bramy wjazdowej na zlot. Szczerze mówiąc, to nie wiem czy Panowie w aucie postanowili wybrnąć z twarzą z sytuacji w której fura padła i nie chciała wystartować. Tak czy owak, załapałem się do garstki gości z aparatami, którzy akurat tam byli i mogli nacieszyć oczy delikatnymi podskokami zielonego wieloryba. Tego nie widuje się często, szczególnie w Polsce.

Dzięki temu, że na rozpoczęciu sezonu YW swoją metę miał rajd nawigacyjny Autobusy i Tramwaje, można było nacieszyć oczy pięknym Tatraplanem. Nie da się nie zachwycić tym wozem. A mi osobiście piekielnie imponuje właściciel tej cudownej maszyny. Od tylu lat widuję ich startujących w tego typu imprezach. Maszyna robi kilometry i wciąż wygląda wspaniale. Dzięki takim ludziom możemy cieszyć oczy tak nietuzinkowymi maszynami. Dzięki!

I tak wygląda moja czołowa trójka zlotu. Ale to oczywiście nie koniec samochodów, które przyciągnęły moją uwagę na dłużej. I chociaż faktycznie BMW i Mercedesów było bardzo dużo, to dało się wyhaczyć z tłumu jeszcze kilka rodzynków:

Fiat Uno po jakichś grubszych modyfikacjach drzemał na parkingu dla zwiedzających.

Toyota Corolla AE86 dopieszczona w każdym calu. Nią raczej się nie driftuje.

Radziecki Ogórek. Jak kolor może wiele zmienić.

To niesamowite jak duży prześwit ma ten Mustang. Zawstydzi nie jednego SUVa. Szkoda, że nie stoi na jakichś ATekach.

Kozacka Sierra (nie)Cosworth

Ten Taunus to trochę kundelek. No i tak się zastanawiam czy mój kundelek też będzie mile widziany tu i tam…

VW K70, czyli Volkswageny też mogą być ciekawe. Szczególnie jeśli nie są Golfami i Passatami.

Wersja Turbo. To jeden z tych wozów, którymi chciałbym pojeździć, ale niekoniecznie chciałbym mieć.

Okazuje się, że można zrobić wrażenie obniżoną Hondą. Nakładki pomagające chłodzić hamulce skradły szoł.

Mam wrażenie, że takie Cadillaci kiedyś robiły większe wrażenie. Ciekaw jestem co się zmieniło.

Fajny obrazek. Kojarzy mi się z Kalifornią w której nigdy nie byłem. Tą taką wyidealizowaną. The Doors, lekko dłubnięty Mustang, Garbusy na parkingu nad oceanem…

Oldtimer Warsaw. Bo kiedyś to nie było jangtajmerów, tylko weterany szos, nie było spotów tylko parady i konkursy elegancji. To ja chyba jednak wolę nowoczesne podejście. Ale doceniam starania.

Ta Granada pokazuje, że stare Fordy mogą być zadbane i dopieszczone. Mogą, ale nie muszą.

A jakoś tak mnie ujął prostotą i brakiem tuningów.

Toyota czy Chevrolet? Cholernie trudne pytanie. Ale jednak co V8 to V8. Nawet od GM.

Opel Kadett w Polsce praktycznie nie istnieje. Te sympatyczne autka niemal całkowicie wymarły, a szkoda. Ta pomarańczka dzielnie reprezentuje stare Ople i wyjątkowo jej do twarzy z zastosowanymi przeróbkami. Wesoły, miły dla oka samochodzik.

Trudno pominąć 356. To piękny samochód i zasługuje na uwagę gdziekolwiek się pojawi.

Moja ulubiona Fiesta.

I moja ulubiona generacja Mustanga. Obok Foxa. Wiadomo.

Przepiękny Garbus. Aż trudno uwierzyć, że w takim prostym autku może kryć się tak dużo elegancji i stylu.

Jeśli chodzi o Mopary to rządzą kolorami.

BMW było oczywiście bardzo dużo. Ale ten Baur zasługuje na uwagę. Ciekawe i nietuzinkowe rozwiązanie otwieranego dachu, świetny stan i skojarzenie z czerwonym resorakiem z dzieciństwa. Musiałem się przy nim zatrzymać na dłuższą chwilę.

Crown Victoria LTD z jednej strony nie kryje swojego nieco prostackiego charakteru. Z drugiej stroi się w piórka udając motoryzacyjną arystokrację. Ależ musi się tym wspaniale jeździć.

Pojazdów z PRL było zaskakująco mało. Obstawiam, że to efekt cen osiągających abstrakcyjne wartości. Tymczasem niemieckie i japońskie maszyny stają się jakby bardziej osiągalne. I to było widać.

Wprawdzie nie ta generacja, ale Capri jako model obchodzi 50 urodziny. Sto lat!

To zabawne jak wielkie może być dwudrzwiowe auto. Za to i za dźwięk dużego V8 kochamy amerykany.

Widziałem Akirę na żywo w akcji. I mimo wszystko nie mogę się jednoznacznie ustosunkować do 911tek RWB.

Jedyny reprezentant czarnego matu. Felgi z Vette pasują mu jak ulał.

Wychodzimy

Rozpoczęcie sezonu Youngtimer Warsaw wpisując się do kalendarza imprez komercyjnych, bo za takie uznaję każde wydarzenie biletowane, stanęło na wysokości zadania. Faktem jest, że YW to przede wszystkim BMW i Mercedesy. Taka jest moda i taki jest gust większości. Wbrew temu co sobie wyobrażałem samochodów tuningowanych było niewiele. To chyba też pewna zmiana jaka nastąpiła na przestrzeni ostatnich lat.

W zasadzie to mam tylko jeden problem z tą imprezą. Zbyt duża rotacja samochodów na placu sprawiła, że w zależności od godziny przyjścia mogliśmy zobaczyć zupełnie coś innego. Ta niestałość ekspozycji to wada imprezy biletowanej, ale to też nie do końca wina organizatorów. Wolałbym jednak mieć na przyszłość zabezpieczone 3-4 godziny kiedy zobaczę wszystkie wozy, które mają brać udział w imprezie. I pewnie z tego powodu pojawiły się w sieci negatywne opinie o rozpoczęciu. Kto późno przyszedł, ten faktycznie mógł już nie mieć na co popatrzeć. A inną sprawą jest to, że w internecie są złe opinie na dosłownie każdy temat.

Teraz pozostaje wpaść na chociaż jeden spot na Powiślu i jeden pod Narodowym, żeby zobaczyć co jeszcze YW ma do zaoferowania. A wiem, że może jeszcze pozytywnie zaskoczyć.

MSK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *