Na koniec Iwiczna

Wprawdzie Zakończenie Sezonu Nowa Iwiczna Classic Cars odbyło się kilka tygodni temu, to jakoś nie miałem okazji wspomnieć o tym wydarzeniu tutaj. No to teraz wspominam o tym, co mi po takim czasie z tego zlotu zostało w pamięci.

Spoty

Zakończenie sezonu w Piasecznie i galerie zdjęć ze spotów Youngtimer Warsaw przekonują mnie do tego, żeby w przyszłym roku częściej wpadać na takie imprezy. Z jednej strony można pooglądać wiele ciekawych maszyn, bo spoty przyciągają coraz bardziej egzotyczne okazy.

Ale z drugiej, można zobaczyć prawdziwą, ludzką stronę naszego hobby. Mamy tutaj głównie samochody, którymi ludzie jeżdżą. Nie zawsze będą idealne, rzadkie czy w pełni oryginalne, ale będą prawdziwe.

Dla mnie to bardziej motywujące i sprowadzające na ziemie w tym dobrym sensie, niż oglądanie E-Typów, 356tek albo jakichś innych nawoskowanych 911 RWB. To nie moja liga. Nie moje progi.

Dżdżyste zakończenie

Nowa Iwiczna na koniec sezonu zafundowała nam okropną pogodę. Było szaro, buro i wilgotno. W powietrzu wisiał rozkład i utlenianie metali. Do tego miejscówka. Oh, jakież to idealnie graciarskie miejsce! Stare garaże, magazyny i inne warsztaty. Do tego dużo ziemi, szutru i chyba jakiś mini tor terenowy.

Nie zrozumcie mnie źle, można tam wjechać niskim autem i nie ma obawy, że ktoś Wam je potnie na złom kiedy tylko się odwrócicie. Jest jednak taki klimacik pasujący do korozji i szpachli, a jednocześnie rewelacyjnie kontrastujący z wypolerowanym lakierem i błyszczącymi chromami.

Jak już wspomniałem pogoda, chociaż pięknie zgrała się z otoczeniem, nie zachęcała do ruszania perełek z garaży. Może i dobrze, bo przyjechali najwytrwalsi. Ciekawych maszyn nie zabrakło.

Serce i rozum

Od jakiegoś czasu zacząłem dostrzegać, że inne samochody zwracają uwagę kiedy kierujemy się rozumem, a inne robią na nas wrażenie w taki bardziej emocjonalny sposób.

Wybierając rozumem muszę wyróżnić wspaniałe El Camino, rasowego Newporta i dumnego niczym doberman Chevella. W kategorii unikatowości wysoko znalazłby się także 126p Wadera-Incar i oczywiście NSU/Fiat Neckar 1100. No bo ile takich maszyn spotkaliście w tym roku?

Było też wspaniałe Capri. Piękne czerwone coupe to złodziej wszystkich spojrzeń bez względu na to, czy ktoś się zna na motoryzacji czy nie. I mnie oczywiście przyciągnął jak magnes. Ale… Moim faworytem jest inny czerwony Ford…

Sierrafan

Sierry są całkiem fajnymi samochodami do jazdy na co dzień. Może inaczej, to ta kategoria starszych wozów, które przy odrobinie samozaparcia nadają się do codziennej eksploatacji. Nie wchodząc w jakieś szczególne wersje jak Cosworthy czy XRki oczywiście.

Miło było zobaczyć nie zamęczone jeszcze polnymi driftami egzemplarze. Była bardzo fajna trzydrzwiowa, czyli w najfajniejszej wersji nadwoziowej. Ale był też czerwony sedan.

I ten właśnie czerwony sedan jest dla mnie najlepszym dowodem na to, że musimy nauczyć się cieszyć w pełni z tych maszyn, które trafiły w nasze ręce. Piękny lakier, znakomite felgi, wyflokowana deska. To wszystko sprawia, że poczciwa Sierra sedan wygląda jak milion dolarów i właściciel może być z niej dumny.

Tak samo jak dumni ze swych zabawek byli pozostali uczestnicy zlotu. Czy to Lady na ciekawych kołpakach, czy Żuka z plandeką. To w końcu nasze zabawki i trzeba umieć czerpać z nich radość. I dlatego dobrze, że takie spoty jak ten w Nowej Iwicznej się odbywają.

Bez podziałów na gorszych i lepszych, bez mierzenia portfelem. Muszę w przyszłym sezonie poszukać więcej takich miejsc.

Pełna galeria TUTAJ

MSK