Co Nowego #5 – Nadrabiam zaległości

HotRod.com

Witajcie po długiej przerwie. Tak się złożyło, że nie miałem czasu na pisanie ani tutaj, ani na RetroKulturę, ani dla Drivera. Ale teraz powoli staram się wrócić do regularnego pisania. Na początek skromne i mocno zaległe Co Nowego. Kilka ciekawostek które wrzuciłem do zakładek i chciałem się tutaj podzielić. Przejdźmy zatem do rzeczy:

Takich filmów można by nagrać setki tysięcy, albo i więcej, na przestrzeni lat. Bo pasja do motoryzacji to swoisty fenomen. To coś czego nie da się porównać do innych pasji, coś co urasta do rangi subkultury, może nawet grupy religijnej. Bo dla nas samochody są czymś więcej. Mamy swoje zwyczaje, język, specyficzny rodzaj zachowań i wiedzy. Którą po prostu mamy. I tylko my to rozumiemy.

Przyznam się, że od momentu w którym Impala jeszcze na ciężarówce dała głos, poczułem ciarki. I tak zostało do końca. To w zasadzie bardo wzruszająca historia. A kto tego nie rozumie… No cóż, widać jest z innej grupy wyznaniowej.

Nowości

Marki takie jak Lotus zostały przyparte do ściany. Skoro w jakiś sposób odradza się idea produkcji samochodów dla kierowców wśród producentów masowych, tacy gracze jak Lotus muszą iść dalej. Być może dlatego powstał 3-Eleven, jeden z najbardziej radykalnych i zdecydowanie najdroższy Lotus w historii.

Patrząc na niego widzę właściwie podwozie ubrane tak oszczędnie jak to możliwe. To kolejny wóz, którego pojawienie się cieszy mnie ogromnie. W tych czasach produkcja maszyn dla prawdziwych kierowców i to jeszcze z homologacją drogową daje nadzieje, że prawdziwe samochody dalej mają przyszłość.

Tego potworka bez dachu i przedniej szyby napędzać będzie doładowane V6 o pojemności 3.5 litra. Moc 450KM przy masie do 900kg. Będzie też wersja wyczynowa z kilkoma usprawnieniami. Dla tych, którzy mają niedaleko domu tor wyścigowy to idealna opcja. Aha, góra forsy też się przyda. Więcej informacji TUTAJ.

Roadandtrack.com

Ford mocno przygotowywał się do Goodwood Festival Of Speed. Ale o tym następnym razem. Dzisiaj o Focusie RS, który zapowiada się świetnie. Ale zobaczcie jak łamie się Transit!

Nissan to w gruncie rzeczy fascynująca marka. W zasadzie ścisła współpraca Renault z Nissanem jest trochę jak neurochirurg alkoholik z lekką nadpobudliwością. Jedni pacjenci dostaną drugie życie, inni umrą. Tak bywa.

I tak nowe życie już kilka lat temu dostał legendarny Skyline GTR, a umarł tegoroczny prototyp wystawiony w 24H Le Mans. Wóz miał przedni napęd, był wolny i raczej nie działał. Kolejnym pacjentem być może będzie Juke GTR.

Jest to jeden z najbrzydszych i najbardziej bezsensownych samochodów na rynku. Nie wiem kto go kupuje. Ale ktoś w Nissanie stwierdził, że trzeba opracować drugie już wyczynowe wcielenie tego… SUVa?

W wersji GTR dostał podwójnie doładowane V6 o mocy 600KM, napęd na cztery koła i maskę karbonowych dodatków. Wygląda jak fura z pierwszej części Szybkich i Wściekłych, tylko, że w czarnym macie. Istnieje możliwość, że trafi do sprzedaży. Inaczej bym o nim nie wspominał.

Roadandtrack.com

Najważniejsza nowość to Alfa Romeo Giulia. Koncern Fiata postrzegany jest jako żywy trup. Albo raczej maniakalny samobójca. Pod tą maską kryje się jednak kilka ciekawych szczegółów.

Pierwszy to kupno Chryslera w styczniu 2014 roku. Sporo osób uważało, że to koniec i kolejny silny cios dla amerykańskiej motoryzacji. A potem pojawiła się linia Hellcatów, do której mają dołączyć kolejne modele. 700 konne V8 ma trafić także do Jeepa Cheerokie. Bo można.

Po tym jak amerykanie na włoskich sterydach wrócili do korzeni, przyszedł czas na Europę. Lancię chyba należy już ostatecznie dobić. To nie ma sensu. Ale Alfa Romeo musi wrócić na swoje miejsce. 8C to tylko bardzo doby początek. Teraz odradza się Giulia.

Jest to czterodrzwiowy sedan, który przypomina BMW narysowane przez ludzi od Hyundaia. Do jej wyglądu można się przyzwyczaić, pewnie nawet polubić, ale to chyba nie jest jeszcze to, czego oczekują wytrawni Alfiści. Brakuje tego motoryzacyjnego piękna.

Najważniejsze jest jednak pod spodem. A kryje się tam podwójnie doładowane V6 o mocy 506 KM. Silnik firmuje Ferrari. Jak już nie trudno się domyślić, sedan będzie miał tylny napęd. To ciekawe, że kiedy BMW rozszerza swoją ofertę o FWD, inne marki wracają do tylnego napędu.

Co jeszcze istotne, nowa Giulia ma świetne wnętrze i ręczną skrzynię biegów. Szczególnie to ostatnie sprawia, że cieszę się z pojawienia tego samochodu. Eksperci wieszczą koniec manuali na rzecz coraz lepszych i sprawniejszych automatów. A tu proszę. Włosi wiedzą czego potrzebuje prawdziwy kierowca. To ja poproszę jeszcze kombi.

Inspiracje

Większość Petrolheadów w Europie i chyba wszyscy w Polsce mają jeden zasadniczy problem. Koszty eksploatacji. Ja wiem, wiem, nie pytamy ile to pali i w ogóle. Ale przecież dobrze wiemy, że wymarzona maszyna codziennego użytku musi ustąpić miejsca czemuś co nazywamy „opakowaniem zastępczym”. Głównym powodem jest koszt benzyny. Dla mnie LPG to nie wstyd, chociaż przyznam, że zakładanie gazu do wozu kupionego, czy przerobionego do szybkiej jazdy, a nie jazdy w ogóle, trochę mija się z celem.

A jeśli chce się mieć wóz godny Petrolheada, który ma służyć na co dzień i nie być hatchbackiem z dieslem, to ja LPG biorę w ciemno. Dlatego aż mnie ciarki przechodzą na myśl o jeżdżeniu takim 300C codziennie. Z gazem oczywiście. Z wielką butlą w bagażniku.

Jednak właściciel tego Chryslera gazu nie założył. Wcisnął tam za to spory kompresor, przystosował nabój do konsumpcji E85 i pociska tym srogo codziennie. Można się spierać o detale, ale biorąc ten wóz jako całość, z faktem używania go jak zwyczajnego dupowozu… Mi to imponuje, przybijam piątkę i też chce mieć takie coś jak dorosnę. Duża porcja fajnego obciachu. Więcej TUTAJ.

HotRod.com

Tyle na dziś. Oby następna przerwa w publikacjach była krótsza, a niusy bardziej na czasie.

MSK