Co Nowego #13 – Samochód w salonie

Kiedy okolice garażu patrolują żandarmi szukając naruszeń kwarantanny, a po całym dniu pracy czy to w domu czy poza nim brakuje Wam motoryzacyjnych wrażeń jest rozwiązanie. Miniaturki. Czy to z Lego, plastiku czy metalu zawsze są świetnym uzupełnieniem motoholizmu.

LEGO

Klocki Lego i samochody to niemal zawsze świetne połączenie. Na rynku jest sporo fajnych zestawów w zróżnicowanych cenach. Najtańsze, chociaż wcale nie tanie są samochody z serii Speed Champions, które mogę osobiście polecić.

Zanim przejdziemy do znacznie droższego „gotowca” mam tu coś specjalnie dla wyznawców zasady „Fuck the factory”, czyli takie można powiedzieć customy z Lego. I tak samo jak z customizowanymi samochodami i motocyklami możemy to zrobić na dwa sposoby.

Można zebrać zapas klocków i głowiąc się dzień i noc próbować złożyć z nich wymarzony projekt. Można też pójść trochę na skróty i kupić gotową instrukcję w której zawarta będzie lista niezbędnych elementów i kolejne kroki montażu. Ten Chevy ze świetnie odwzorowanym pudełkiem w stylu klasycznych Matchboxów robi robotę.

Jeżeli jednak nie gardzicie aż tak dziełami wielkich korporacji to mam dla Was swoiste korpo-combo. Najnowszy duży samochód od Lego to Charger Dominica Toretto z dobrze znanej serii filmów Szybcy i Wściekli.

Urocze jest to, że konstrukcja pozwalająca na udawane wheelie jest wizualnie bardzo podobna do tej jaka została faktycznie wykorzystana w jednym z Dodgy grających w pierwszej części tej wybuchowej sagi rodzinnej. Szkoda tylko, że cały model wygląda nieco zbyt sztucznie. Powiecie, że to przecież Lego i czego tu chcieć więcej? No to przypomnijcie sobie zeszłorocznego Forda Mustanga.

Jest już dostępny w polskich sklepach za 469 zł

Plastik

Jeśli Lego jest dla Was zbyt łatwe, albo efekty nie są wystarczająco realistyczne to zawsze pozostaje stare dobre modelarstwo plastikowe. Warto poszukać reedycji Revela wypuszczonych pod marką Italeri w postaci Forda Transita „Turka” i Forda Escorta MK II w wersji rajdowej.

Wydaje mi się jednak, że szczególnie na początek lepiej zacząć od producenta o którego modelach mówi się, że „same się składają”. Spróbuję się do tego odnieść jak tylko skończę Willisa gassera od Revella i Nissana Skyline od Hasegawy. W tej chwili mogę Wam powiedzieć, że same się składać nie chcą i pewnie dlatego tak długo trwa cały proces ich budowy.

Nowa propozycja Tamiya to Ford Mustang GT4. W Polsce jeszcze go nie widziałem, ale w wielkim świecie kosztuje około 42 Dolary. Nie ma tutaj zbyt wielu detali, ale to bardzo dobrze na początek. Dla zainteresowanych rzut oka na to jak taki zestaw wygląda przed i po udanej operacji sklejania i malowania.

Resorak

Nie chciałbym zostawić Was dzisiaj z myślą, że modelarstwo kosztuje krocie. Można zawsze pobawić się resorakami. Cena za sztukę to około 10zł za nowego Hot Wheelsa czy Matchboxa, albo nawet i mniej kiedy kupimy „używany” egzemplarz. Od czego są oczywiście liczne wyjątki.

Na filmiku widzimy proces przebudowy starego Matchboxa na coś bardziej przypominającego model w skali. Ja też widzę, że pas przedni wygląda trochę dziwnie a silnik nie jest fotograficznym odbiciem rzeczywistości.

Ale weźcie pod uwagę, że model na ekranie jest kilka razy większy niż w rzeczywistości. Wydaje mi się, że ten maluch postawiony na półce wygląda o wiele lepiej niż na ekranie. Ale i tak najważniejszy jest nakład pracy i zabawa z tego płynąca.

No chyba, że tak jak ja uczycie się dopiero cierpliwości, a Wasza umiejętność skupienia się na jednej rzeczy na dłuższy czas odeszła w zapomnienie wraz z plagą szybkich i krótkich fejsbukowo-instagramowych bodźców.

To ja wracam do nierównej walki z moją lichą koncentracją i kto wie, może jeszcze w czasie tej kwarantanny przygotuję dla Was galerię z Gasserem od Revella i Skylinem od Hasegawy. O nowej serii bardziej merytorycznych wpisów nie wspominając.

MSK